Ostatnia część starej wersji z serii „Sekrety i marzenia kobiet feedee”. Natomiast, będą kolejne serie, ale odświeżone z inną grafiką. Tym razem będzie mowa o tym, jak szczęśliwa grubaska w nowym mieście radzi sobie z hejtem. Zapraszam

Jestem kobietą z dużym doświadczeniem zawodowym. Można też inaczej powiedzieć, ja szczęśliwa grubaska w dużym mieście, która doskonale radzi sobie z hejtem. Poznałam wiele osób z tej dobrej strony, jak i też z tej złej. Od kiedy przeprowadziłam się do dużego miasta, stolicy Polski, zastanawiałam się, czy sobie poradzę. Jednak mając tu pracę, wiem, że na początku zawsze będzie ciężko, trzeba żyć. Przez te lata spotkało mnie wiele nieprzyjemnych chwil, a mianowicie chodzi o mój wygląd. Jestem gruba, lubię jeść i to bardzo. Tak, jestem feedee i zawsze powtarzałam, że kocham jeść i nie zamierzam odchudzać się. Jeżeli komuś nie podoba się, to trudno.
To nie jest mój problem. Ja jestem szczęśliwa w tym dużym mieście, mimo, że zawsze słyszę krytykę na temat swojego wyglądu. Cały hejt jaki płynie w moim kierunku przechodzi koło mnie. Kiedyś szybko reagowałam i przejmowałam się, co kończyło się płaczem w pokoju lub załamaniem nerwowym. Niestety, ale taki hejt mocno wpływa na psychikę, i nie każda kobieta może to dźwignąć. Pod presją hejtu zwykle załamujemy się, dajemy sobie wmawiać, że jest tak jak mówią i odrzucamy swoją akceptację ciała. Myślimy o dietach odchudzających, aby schudnąć i mieć święty spokój.
Jak poradziłam sobie? Nie było proste. Po pierwsze, jak wyżej mówiłam, nie reagujmy na wszelkie docinki, teksty, jakie padają pod naszym adresem! To również dotyczy w Internecie i całego hejtu jakie są w komentarzach. Nie będzie łatwo. Po drugie, nie uciekajmy od krytyki, słuchajmy ale zawsze mówmy swoje zdanie i nie dajmy sobą się manipulować. Nie dajmy sobie wmawiać, że grube nie jest ładne i atrakcyjne. Ja każdego dnia jem tyle, że mam pełny brzuch. Każdego dnia po powrocie z pracy biorę coś pysznego do jedzenia i jem. I kolejne pyszności w dużej ilości.
Ja grubaska z dużą nadwagą i kochającą duże ilości jedzenia, wiem jedno. Mam co jeść i na czym usiąść. Mam duże cycki, tyłek i co ważne, krągłości:)
A co z rodziną i znajomymi? Musimy być twarde w rozmowach o swoim wyglądzie. Nie dajmy się zastraszyć:) Bycie feedee to skutek uboczny, który jest pozytywny. Przynajmniej mamy co jeść i mamy piękne krągłe ciało. Nie mamy chudego tyłka i wystających kości.
Jestem Paulina i dziękuję za uwagę!